
Źródło: night-modders.com
Niewielu ludziom interesującym się ogólno pojętą tematyką hardware'ową trzeba tłumaczyć jak bardzo ważnym składnikiem porządnego komputera jest zasilacz. Podczas gdy w zwykłych, seryjnych, sklepowych zestawach ciągle jeszcze instaluje się urządzenia o mocy rzadko przekraczającej 350W, to w maszynach pasjonatów coraz częściej goszczą modele mające po 400, 500, a nawet 600W. Wielu użytkowników dopiero wkraczających w świat fascynacji zdolnościami swoich "skrzynek" staje przed wyborem nowego zasilacza, umożliwiającego rozpoczęcie przygody z OC, lub dołożenie nowego, prądożernego komponentu. I tu zaczynają się schody, bowiem ceny markowych zasilaczy potrafią przyprawić o zawrót głowy.
Wielu z was zapewne zwątpi w sens testowania dwóch tak różnych grup zasilaczy. Produkty ThermalTake'a od dawna cieszą się olbrzymią renomą, znane są ze swoich sporych możliwości, ale też niestety kosztują. Tymczasem zasilacze LC Power nie dość, że raczej mało znane, to jeszcze wielu wyjadaczy pokręci nosem widząc ich niską cenę, zgodnie z dewizą "za jakość trzeba zapłacić". Czy słusznie?
Oprócz samego testu urządzeń chcę sprawdzić czy tańsze i trochę mniej markowe produkty są w stanie dotrzymać kroku ich dużo droższym odpowiednikom. Czy jest między nimi duża różnica i czy jest sens przepłacać. Zaraz się przekonamy...
ThermalTake PurePower 460 Watt
Zasilacz zostaje dostarczony w dość dużym, kartonowym kolorowym pudełku, dysponującym wygodnym uchwytem do noszenia. Na froncie znajdziemy zdjęcie i nazwę produktu, oraz charakterystyczne dla ThermalTake'a żółte ikony cech. Na odwrocie umieszczono zdjęcia detali z krótkimi opisami. W pudełku wszystko zostało ciasno upakowane, nic się nie przemieszcza, a w czasie potrząsania pudełkiem, nie lata. Dodatkowe akcesoria schowano w mniejszym, czarnym opakowaniu.
Oprócz zasilacza, zapakowanego w foliowy, bąbelkowy worek, otrzymujemy kabel zasilający, cztery śrubki montażowe i instrukcję (w języku angielskim).
Sam zasilacz ma standardowe rozmiary. Obudowa jest czarna i matowa, grill wentylatora, podobnie jak i wszystkie śrubki są koloru złotego. Za wentylację odpowiada 12 cm. wentylator umieszczony od dołu i oprócz chłodzenia układów PSU, dodatkowo zbiera gorące powietrze znad radiatora procesora. Tylnią ścianę w większości zajmuje siatka o strukturze plastra miodu, co pozwala maksymalnie zmniejszyć szumy generowane przez przepływające powietrze. To tędy będzie ono wydostawać się na zewnątrz.
Urządzenie zgodnie z normami UE zostało wyposażone w pasywny układ PFC. Pozwala on minimalizować zakłócenia sieci jakie generuje podłączony do niej zasilacz. Na sama pracę PSU, czy komputera układ ten nie ma żadnego wpływu.
Jeśli chodzi o dopuszczalny pobór prądu, przedstawia się on następująco: linie +3,3V i +5V mogą przekazać do 30A każda. Dwie linie +12V po 15A każda. Na -12V dopuszcza się obciążenie do 0,3A, a na +5V trybu standby (czuwania) do 2A. Zasilacz nie posiada natomiast już linii -5V, nie wykorzystywanej w nowych platformach.
Jeśli chodzi o głośność pracy, to wentylację można zaliczyć do bardzo cichych. Obroty wentylatora są sterowane zależnie od temperatury, co powoduje, że praktycznie go nie słychać. W pracującym komputerze, nawet cichym, będzie on całkowicie zagłuszany przez resztę elementów.
Natomiast zasilacz jako całość cichy nie jest. Odpowiada za to jeden z transformatorów, generujący dość głośne buczenie, co najgorsze bardzo różniące się od odgłosów tła i irytujące. Dopuszczam możliwość, że jest to wina niedokładnego montażu testowego egzemplarza, przypuszczalnie cos nie zostało do końca zaizolowane, ale nie zmienia to faktu, że tego typu zjawisko nie powinno zaistnieć.
Przejdźmy do okablowania. Zasilacz poza wtyczką zasilania płyty głównej udostępnia 9 x molex, 2 x sata, 2 x fdd, 1x PCI-E, oraz 1 x 4pin dodatkowego zasilenia płyty głównej. Wszystko w następującej konfiguracji (liczby pomiędzy nazwami wtyczek, to długość przewodu pomiędzy nimi w centymetrach):
PSU (60) 24pin. zasilania płyty głównej
PSU (60) 4pin. dodatkowego zasilania płyty głównej
PSU (58) sata (10) sata
PSU (60) molex (10) molex (10) molex (10) fdd
PSU (60) molex (10) molex (10) molex (10) fdd
PSU (60) molex (10) molex (10) molex
PSU (60) PCI-E
Wtyczki molex wykorzystane tutaj są typu B, czyli od standardowych różnią się skrzydełkami po obu stronach, znacznie ułatwiającymi wyjmowanie ich z napędów. Bardzo ciekawie został też rozwiązany kabel zasilający płytę główną. Dysponuje on zatrzaskiem łączący dwie części wtyczki: 20pin. i 4pin. W razie potrzeby odłączając, lub łącząc obie części w jedno, możemy uzyskać wtyczkę kompatybilną z gniazdami płyt głównych 20 lub 24pin.
Do wad okablowania mogę bez wątpienia zaliczyć bardzo sztywne przewody, oraz zbyt krótkie odcinki pomiędzy poszczególnymi wtyczkami, mierzące 10 cm. Bardzo poważnie utrudnia to ich wykorzystanie. Aby połączyć sąsiednimi wtyczkami napędy leżące w odległości jednej zatoki od siebie trzeba poważnie i przy użyciu siły nagiąć przewody przy wtyczkach. W zasilaczu tej klasy taka wada razi. Za to wszystkie kable zostały umieszczone w ładnych, czarnych oplotach, z tymże niestety zaczynających się poza, nie w obudowie. Producent też niestety użył białych wtyczek, nie współgrających z kolorem przewodów i obudowy.
ThermalTake PurePower 500 Watt TWV
Zasilacz ten trafia do mnie w opakowaniu bardzo podobnym graficznie do poprzednika, także dysponującym uchwytem do noszenia, jednak pudełko jest wyraźnie większe. Tutaj też znajdziemy na froncie zdjęcie produktu i żółte ikony, na odwrocie podobnie jak poprzednio umieszczono opisy i zdjęcia detali. Wszystkie dodatki (a trochę ich jest) zostały umieszczone w dodatkowych pudełkach, jednakże w trakcie potrząsania opakowaniem już cos w środku się przemieszcza.
Wyposażenie dodatkowe zasilacza 500W jest dużo bogatsze niż modelu 460W. Składa się nań panel w zatokę 5,25", dodatkowy wentylator 120mm., kabel zasilający, zestaw śrubek i instrukcja, także po angielsku. Zasilacz na czas transportu został owinięty w folię bąbelkową.
Urządzenie jest identycznego koloru co poprzednik, czyli czarny mat. Jest to konstrukcja modularna, co oznacza, że wszystkie kable są doczepiane do jednostki. Co za tym idzie możemy podłączyć tylko te kable których będziemy używać, nie tworząc plątaniny wewnątrz obudowy. Jest to bardzo wygodne rozwiązanie. Jeśli chodzi o resztę wyglądu, PSU jest identyczne co poprzednik, z jedną różnicą. Zamiast naklejki znamionowej na lewej stronie obudowy, znajdziemy srebrną nalepkę z nazwą produktu. Właściwa, znamionowa została umieszczona na wierzchu jednostki. Na bocznej ścianie od strony wnętrza obudowy znajdziemy zestaw gniazd do wpięcia kabli.
Po włączeniu urządzenia wentylator rozświetla się niebieskim światłem, którego natężenie zależy od ilości obrotów. Na maksymalnych jest ono na tyle intensywne aby rozświetlić spory kawałek obudowy.
TT PurePower 500W są wyposażone w zależności od egzemplarza w pasywny lub w aktywny układ PFC. Oznaczenie z którym będziemy mieli do czynienia znajdziemy na pudełku i na samym zasilaczu jako dwie ostatnie litery nazwy na tabliczce znamionowej.. Dostarczony zasilacz był był tą drugą wersją, z aktywnym układem. Maksymalny pobór prądu na poszczególnych liniach rysuje się następująco: na +3,3V i +5V wynosi on 30A, na obu +12V po 18A, -12V i +5V standby standardowo i odpowiednio po 0,5A i 2A.
Głośność pracy zaliczyłbym do średnich. Na szczęście, w porównaniu do poprzednika, hałasu nie generują tutaj buczące układy, ale sam wentylator. Prędkość obrotowa 120 mm. wiatraka jest sterowana zarówno w zależności od temperatury wewnątrz jednostki, jak i manualnie. Wentylator najczęściej pracuje w granicach średnich obrotów i nawet przy sporym obciążeniu nie wchodzi na wyższe. Poziom generowanego dźwięku jest wtedy słyszalny, ale nie głośny i zapewne nie będzie wybijać się poza szum innych wiatraków w obudowie. Natomiast jeśli ktoś posiada chłodzenie wodne, to obawiam się, że zasilacz będzie tym najgłośniejszym urządzeniem w komputerze. Ręczne podkręcenie obrotów do poziomu maksymalnego powoduje, że urządzenie robi się naprawdę głośne.
Jak już wspomniałem okablowanie zasilacza jest modularne. Wszystkie kable (a właściwie to prawie wszystkie, ale o tym zaraz) są odłączane. Dodatkowo projektanci zasilacza bardzo estetycznie rozwiązali gniazda w które wpinamy kable. Nie wystają one z obudowy jak w wielu innych modularnych modelach, ale są w całości wpuszczone w ściankę.
Poza wtyczką do płyty głównej do dyspozycji dostaniemy: 9 molexów, 2x sata, 2x PCI-E i oczywiście dodatkowy, 4pinowy wtyk do płyty.
Długości kabli i rozkłady wtyczek wyglądają następująco:
PSU (48) wtyczka 24 pin płyty głównej
PSU (50) dodatkowa wtyczka 4 pin płyty głównej
PSU (50) molex (20) molex (20) molex (20) fdd
PSU (50) molex (20) molex (20) molex (20) fdd
PSU (50) molex (20) molex (20) molex
PSU (50) PCI-E
PSU (50) PCI-E
PSU (50) sata (20) sata
Jak widać powyżej nie powtórzono tutaj błędu z poprzedniego modelu i kable pomiędzy poszczególnymi wtyczkami mają już rozsądne długości. Wszystkie przewody dodatkowo zostały umieszczone w czarnych oplotach, a wtyczki posiadają czarny kolor.
Oprócz powyższych wiązek kalbi, z zasilacza wychodzą jeszcze trzy pary przewodów. Służą one do podłączenia wskaźnika obciążenia panelu, potencjometru do regulacji obrotów panelu i monitoringu obrotów wentylatora. Są to też jedyne kable nie odczepiane od jednostki. Niestety sprawiają one wrażenie bardzo łatwych do naderwania czy uszkodzenia. Ich długość to kolejno:
PSU-wyświetlacz - 46cm.
PSU-monitoring obrotów - 51cm.
PSU-kontrola obrotów wentylatora 56cm.
W przypadku przewodu łączącego zasilacz z wyświetlaczem, 46cm. jest długością stanowczo za małą. Aby podłączyć jedno z drugim, nawet jeśli panel umieszczony jest w zatoce naprzeciwko zasilacza, kabel musi przebiegać po najkrótszej drodze, a więc przez środek obudowy. O schowaniu go np. w profilach możemy zapomnieć. Podobnie jest z monitoringiem obrotów. Aby podłączyć przewód do stosownego gniazda na płycie głównej (u mnie jest ono umieszczone w dolnej części płyty) trzeba go maksymalnie naprężyć.
Na końcu warto by jeszcze wspomnieć o panelu. Został on wykonany z aluminium, z naklejoną z wierzchu grafiką w tonacji srebrno-czarnej. Wyposażony został w dwa potencjometry do kontroli obrotów wentylatora w zasilaczu i dołączonego, oraz w numeryczny, trzycyfrowy wyświetlacz. Co do jakości wykonania panelu nie mam żadnych zastrzeżeń, potencjometry chodzą pewnie i gładko. Kable służące do podłączenia wentylatorów mają po 150cm. długości, a więc w zupełności wystarczą nawet dla posiadaczy większych obudów. Natomiast działanie wskaźnika obciążenia jest co najmniej... intrygujące. Przy podłączeniu do sprzętu ciągnącego do 450W, pracującego pod pełnym obciążeniem, panel pokazywał 115W. Co ciekawe nie zależnie, czy komputer był czy nie był obciążony, wyświetlacz pokazywał zbliżone wartości (różniące się 5W). Zdarzyło mi się, że zaraz po starcie były one wyższe, niż podczas pracy kilku benchmarków.
LC Power SuperSilent 550 Watt
LC Power 550W dociera do mnie także w kartonowym pudełku, wyposażonym w uchwyt do noszenia i najmniejszym z czterech dostarczonych. Standardowo po jednej stronie widnieje zdjęcie produktu, po drugiej opis. Samo urządzenie na czas podróży zostało opakowane w podwójny, gruby worek foliowy. Wraz z zasilaczem otrzymamy kabel zasilający, przejściówkę 20-24pin. i instrukcję w języku angielskim.
Zasilacz ma standardowe rozmiary i wyglądem nie różni się za bardzo od poprzedników. Podstawową różnicą jest wykończenie powierzchni obudowy. Jest ona koloru czarnego, ale nie jest to czarny mat jak w przypadku urządzeń TT, ale czerń lustrzana. Grill i śrubki są złote. Naklejka znamionowa znajduje się w standardowym miejscu. Za chłodzenie układów odpowiada pojedynczy, 120 mm. wentylator umieszczony w pokrywie, a na tylniej ścianie jak we wszystkich urządzeniach tego typu znajduje się siatka, przez którą wydostaje się powietrze na zewnątrz.
Urządzenie, zgodnie z normami, jest wyposażone w układ PFC, jednak nie udało mi się zdobyć informacji w której wersji (podejrzewam, że pasywny). Maksymalny pobór prądu na poszczególnych liniach kształtuje się tak jak widać poniżej. Zasilacz ten jako jedyny w teście posiada jeszcze linię -5V. Dziwi natomiast amperaż dwóch linii +12V wynoszący tylko 16 i 18A. Trochę mało jak na 550W mocy.
SuperSilent w nazwie zobowiązuje. LC Power 550W jest niemalże niesłyszalny. Jest to zdecydowanie najcichszy zasilacz tego zestawienia i wogóle najcichszy z jakim miałem do czynienia. Obroty wentylatora są sterowane automatycznie w zależności od temperatury, ale nawet podczas największego obciążenia wentylator ani na chwilę nie daje o sobie znać jakimkolwiek dźwiękiem. Ważne jest to, że urządzenie jednocześnie jest prawidłowo chłodzone i nie grzeje się (zasilacz podczas pracy posiadał najniższą temperaturę spośród zestawienia).
Po rozpakowaniu zasilacza oczom naszym ukazuje się naprawdę imponująca plątanina kabli. Są one przytwierdzone na stałe, a więc czeka nas nie mały problem z ich uporządkowaniem. Niestety tylko wiązka do płyty głównej została umieszczona w oplocie, co w sumie nie powinno dziwić w urządzeniu bardziej ekonomicznym. Także molexy są standardowe, białe i pozbawione "skrzydełek" ułatwiających wyciąganie.
Do dyspozycji dostaniemy kabel do płyty głównej, wyposażony we wtyczkę 24 pinową, 7 molexów, 2 x fdd, jedną wtyczkę sata i starą, nie używaną już, 6 pinową, wtyczkę do zasilania płyty głównej P10, oraz dodatkową 4pin. w następującej konfiguracji:
PSU (60) 24pin. do płyty głównej
PSU (60) 6pin. do płyty głównej
PSU (60) 4 pin. do płyty głównej
PSU (60) molex (15) molex (15) fdd
PSU (60) molex (15) molex (15) fdd
PSU (60) molex (15) molex (15) molex
PSU (60) sata
O ile długość poszczególnych przewodów jest w porządku, o tyle zestaw wtyczek już nie. Tylko jedna sata to stanowczo za mało, brakuje także chociaż jednej PCI-E. Zamiast tego obecna jest zupełnie niepotrzebna P10, stosowana, z tego co wiem, wyłącznie w płytach AT i przejściowych AT-ATX.
Jeszcze jedną wadą konstrukcji jest jednolita wtyczka 24 pinowa. Jeśli jesteśmy posiadaczami płyty z 20 pinowym gniazdem, będziemy musieli użyć przejściówki, sztywnej i jeszcze bardziej zwiększającej bałagan w obudowie.
LC Power Scorpio 480 Watt
Czas na ostatni zasilacz naszego testu. Zapakowany jest w spore, kartonowe pudełko. Na froncie kilka zdjęć urządzenia i okablowania, z drugiej strony podobnie, tylko, że jeszcze znajdziemy opis po angielsku. Zasilacz i wszystkie akcesoria zapakowane są w foliowe woreczki. W komplecie dostaniemy niezbędne minimum czyli jednostkę, wszystkie kable przyłączeniowe i kabel zasilający. Producent nie dołączył instrukcji.
Scorpio jest dłuższy niż standardowe zasilacze o 1 cm. Zarówno obudowa urządzenia, jak i wszystkie oploty kabli oraz wtyczki są w kolorze niebieskim. Jest to jedyna wersja kolorystyczna dostępna w sprzedaży. Moim zdaniem jest to dość ryzykowne posunięcie, gdyż nie wszystkim taka tonacja będzie pasować do obudowy. Na pokrywie znajdziemy okrągły otwór kryjący przeźroczysty, 120mm. wentylator, osłonięty złotym grilem. Na tylniej ścianie odnajdziemy podobny, także przeźroczysty z tymże 80mm., wentylator wyciągający. Część pozostałej powierzchni tejże ścianki zajmuje siatka, przez którą może wydostawać się na zewnątrz to powietrze, które wpompuje do środka 120-tka, a którego nie da rady wyciągnąć 80-dziesiątka. Ponieważ zasilacz jest modularny, toteż dokładnie po jego przeciwnej stronie znajdziemy zestaw czarnych gniazd do wpięcia kabli. Wszystkie śrubki użyte do skręcenia obudowy także mają kolor czarny.
Producent wyposażył urządzenie w aktywny układ PFC. Maksymalny pobór prądu wygląda tak jak poniżej. Jak widać, w tym przypadku dwie linie +12V dysponują 18A każda, czyli więcej niż u poprzednika, mimo, że sumaryczna moc zasilacza jest mniejsza. Co ciekawe na naklejce znamionowej widnieje linia -5V, ale w rzeczywistości w wiązce biegnącej do płyty głównej nie ma żyły którą podłącza się tą linię.
Zasilacz pracuje bardzo cicho. Nie jest bezgłośny do tego stopnia co drugie urządzenie tej firmy, ale nie można też powiedzieć, że jest dużo gorszy. Podobnie jak w tamtym kontrola obydwu wiatraków odbywa się automatycznie, w zależności od temperatury wewnątrz. Jednakże mimo zastosowania dodatkowego wentylatora 80mm. (któremu zapewne zawdzięczamy większą intensywność generowanego szumu) produkt ten grzeje się bardziej niż poprzednik. Jest to o tyle dziwne, że ma mniejszą moc.
Natomiast nowocześniejszy jest zestaw wtyczek nam udostępnianych. Poza wiązką do płyty głównej, znajdziemy 7 molexów, 1 dodatkowy molex z filtrem do podłączenia karty graficznej, dwie wtyczki fdd, dwie sata, jedną PCI-E, jedną dodatkową 4pin. zasilania płyty głównej i jedną dodatkową 8pin. zasilania płyty głównej. Ta ostatnia dopiero co zaczyna być wykorzystywana przez producentów płyt, aczkolwiek można już kupić kilka modeli dysponujących 8pin. gniazdkiem (chociażby Asus PSWD2 Premium).
Rozkład wtyczek na kablach wygląda następująco:
PSU (50) 24pin. do płyty głównej
PSU (50) 8pin. dodatkowe do płyty głównej (5) 4pin. dodatkowe do płyty głównej
PSU (50) molex z filtrem dla karty graficznej
PSU (50) molex (15) molex (15) fdd
PSU (50) molex (15) molex (15) fdd
PSU (50) molex (15) molex (15) molex
PSU (50) sata (15) sata
Jak widać niczego nie powinno zabraknąć, długości kabli też są odpowiednie. Na pochwałę zasługuje też zastosowanie oplotów i wtyczek w tym samym kolorze co zasilacz. Problem kompatybilności zarówno z płytami wyposażonymi w 20 jak i 24pin. gniazda zasilające projektanci rozwiązali podobnie co w przypadku ThermalTake PurePower 460W, czyli poprzez zatrzaski, którymi mocuje się dodatkowe 4pin. do wtyczki głównej.
Dodatkowo obok gniazd do wpinania kabli na ścianie zasilacza znajdziemy trzy 3-pinowe gniazda do podłączenia wentylatorów. Bardzo przydatny pomysł.
Test
Procedura testowa:
Zasilacze były testowane na następującym platformie:
płyta główna Asus A7V8X-X
procesor AMD Athlon 2600+ T-bred 2075MHz 166x12,5 Vcore=1,65V @ 2500MHz 200x12,5 Vcore=1,85V
karta graficzna AGP WinFast GeForce 6600GT
dwie karty sieciowe
karta muzyczna SBLive!
cztery dyski twarde
dwa napędy optyczne
Maksymalna, szacunkowa moc tego zestawu wynosi 450W.
Napięcia w idle były sprawdzane podczas pracy komputera z włączonym Win-Amp'em i kilkoma aplikacjami pracującymi w tle. Napięcia stress - przy włączonych jednocześnie programie Prime95 w trybie TortureTest max. power consumption i benchmarku 3DMark2003.
Przy pomiarach wykorzystywany był multimetr cyfrowy o błędzie 0,5 +/- 4dgt, co przy zakresie pomiarowym 20V daje błędy na poziomie od 0,07V dla pomiaru linii 12V do 0,05V dla pomiaru linii 3,3V.
Linia 12 Volt
Linia 12 Volt II
Linia -12 Volt
Linia 5 Volt
Linia 3.3 Volt
Podsumowanie
A więc wszystko zgodnie z oczekiwaniami. Poza lekkimi potknięciami (lub też mniej lekkimi w przypadku buczącego układu jednego z zasilaczy TT) droższe urządzenia udowodniły swoją wyższość nad tańszymi odpowiednikami. Prawie...
Jeśli chodzi o napięcia, ich stabilność, to niewątpliwie zasilacze ThermalTake'a okazały się lepsze od produktów LC Power. Rzadko się zdarzały jakieś większe wahnięcia. Szczególnie wart uznania jest tu model PurePower 500W, którego napięcia rzadko kiedy przekraczały 3% nominalnej wartości, podczas gdy ogólno przyjęta norma wynosi 5%. Jednakże trzeba też przyznać, że urządzenia LC Power nie zostały aż tak daleko w tyle, gdyż ich napięcia nie wychodziły poza owe 5%. Na pewno nie są to złe wyniki. Jednocześnie były one znacznie cichsze, a nawet niesłyszalne, podczas gdy ThermalTake'i dawały wyraźnie uchu o sobie znać. Do tego tańsze urządzenia znacznie mniej się grzały.
Nie dało się jednakże sprawdzić jednej rzeczy. Jak wygląda kwestia zabezpieczeń i ich funkcjonowania. W tej dziedzinie może się okazać, że za wyższą ceną też stoi większa pewność, ale wcale nie koniecznie. To już będziecie musieli rozstrzygnąć sami. Tak samo jak sami będziecie musieli sobie odpowiedzieć na pytanie, czy lepiej jest kupić któreś z urządzeń TT, kosztujących od 400 do 500 zł, czy jednak warto trochę zaoszczędzić i wydać niecałe 200 zł za LC Power SuperSilent 550W.
Oceny:
ThermalTake PurePower 460W
-opakowanie i wyposażenie - 4 / 5%
-wygląd - 3 / 5%
-głośność - 5 / 20%
-napięcia - 60 / 70%
Łącznie: 72 / 100%
ThermalTake PurePower 500W
-opakowanie i wyposażenie - 5 / 5%
-wygląd - 5 / 5%
-głośność - 15 / 20%
-napięcia - 68 / 70%
Łącznie: 93 / 100%
LC Power SuperSilent 500W
-opakowanie i wyposażenie - 2 / 5%
-wygląd - 2 / 5%
-głośność - 20 / 20%
-napięcia - 55 / 70%
Łącznie: 79 / 100%
LC Power Scorpio 480W
-opakowanie i wyposażenie - 2 / 5%
-wygląd - 5 / 5%
-głośność - 18 / 20%
-napięcia - 48 / 70%
Łącznie: 73 / 100%
Wielu z was zapewne zwątpi w sens testowania dwóch tak różnych grup zasilaczy. Produkty ThermalTake'a od dawna cieszą się olbrzymią renomą, znane są ze swoich sporych możliwości, ale też niestety kosztują. Tymczasem zasilacze LC Power nie dość, że raczej mało znane, to jeszcze wielu wyjadaczy pokręci nosem widząc ich niską cenę, zgodnie z dewizą "za jakość trzeba zapłacić". Czy słusznie?
Oprócz samego testu urządzeń chcę sprawdzić czy tańsze i trochę mniej markowe produkty są w stanie dotrzymać kroku ich dużo droższym odpowiednikom. Czy jest między nimi duża różnica i czy jest sens przepłacać. Zaraz się przekonamy...

Źródło: night-modders.com
Zasilacz zostaje dostarczony w dość dużym, kartonowym kolorowym pudełku, dysponującym wygodnym uchwytem do noszenia. Na froncie znajdziemy zdjęcie i nazwę produktu, oraz charakterystyczne dla ThermalTake'a żółte ikony cech. Na odwrocie umieszczono zdjęcia detali z krótkimi opisami. W pudełku wszystko zostało ciasno upakowane, nic się nie przemieszcza, a w czasie potrząsania pudełkiem, nie lata. Dodatkowe akcesoria schowano w mniejszym, czarnym opakowaniu.
Oprócz zasilacza, zapakowanego w foliowy, bąbelkowy worek, otrzymujemy kabel zasilający, cztery śrubki montażowe i instrukcję (w języku angielskim).
Sam zasilacz ma standardowe rozmiary. Obudowa jest czarna i matowa, grill wentylatora, podobnie jak i wszystkie śrubki są koloru złotego. Za wentylację odpowiada 12 cm. wentylator umieszczony od dołu i oprócz chłodzenia układów PSU, dodatkowo zbiera gorące powietrze znad radiatora procesora. Tylnią ścianę w większości zajmuje siatka o strukturze plastra miodu, co pozwala maksymalnie zmniejszyć szumy generowane przez przepływające powietrze. To tędy będzie ono wydostawać się na zewnątrz.
Urządzenie zgodnie z normami UE zostało wyposażone w pasywny układ PFC. Pozwala on minimalizować zakłócenia sieci jakie generuje podłączony do niej zasilacz. Na sama pracę PSU, czy komputera układ ten nie ma żadnego wpływu.
Jeśli chodzi o dopuszczalny pobór prądu, przedstawia się on następująco: linie +3,3V i +5V mogą przekazać do 30A każda. Dwie linie +12V po 15A każda. Na -12V dopuszcza się obciążenie do 0,3A, a na +5V trybu standby (czuwania) do 2A. Zasilacz nie posiada natomiast już linii -5V, nie wykorzystywanej w nowych platformach.
Jeśli chodzi o głośność pracy, to wentylację można zaliczyć do bardzo cichych. Obroty wentylatora są sterowane zależnie od temperatury, co powoduje, że praktycznie go nie słychać. W pracującym komputerze, nawet cichym, będzie on całkowicie zagłuszany przez resztę elementów.
Natomiast zasilacz jako całość cichy nie jest. Odpowiada za to jeden z transformatorów, generujący dość głośne buczenie, co najgorsze bardzo różniące się od odgłosów tła i irytujące. Dopuszczam możliwość, że jest to wina niedokładnego montażu testowego egzemplarza, przypuszczalnie cos nie zostało do końca zaizolowane, ale nie zmienia to faktu, że tego typu zjawisko nie powinno zaistnieć.
Przejdźmy do okablowania. Zasilacz poza wtyczką zasilania płyty głównej udostępnia 9 x molex, 2 x sata, 2 x fdd, 1x PCI-E, oraz 1 x 4pin dodatkowego zasilenia płyty głównej. Wszystko w następującej konfiguracji (liczby pomiędzy nazwami wtyczek, to długość przewodu pomiędzy nimi w centymetrach):
PSU (60) 24pin. zasilania płyty głównej
PSU (60) 4pin. dodatkowego zasilania płyty głównej
PSU (58) sata (10) sata
PSU (60) molex (10) molex (10) molex (10) fdd
PSU (60) molex (10) molex (10) molex (10) fdd
PSU (60) molex (10) molex (10) molex
PSU (60) PCI-E
Wtyczki molex wykorzystane tutaj są typu B, czyli od standardowych różnią się skrzydełkami po obu stronach, znacznie ułatwiającymi wyjmowanie ich z napędów. Bardzo ciekawie został też rozwiązany kabel zasilający płytę główną. Dysponuje on zatrzaskiem łączący dwie części wtyczki: 20pin. i 4pin. W razie potrzeby odłączając, lub łącząc obie części w jedno, możemy uzyskać wtyczkę kompatybilną z gniazdami płyt głównych 20 lub 24pin.
Do wad okablowania mogę bez wątpienia zaliczyć bardzo sztywne przewody, oraz zbyt krótkie odcinki pomiędzy poszczególnymi wtyczkami, mierzące 10 cm. Bardzo poważnie utrudnia to ich wykorzystanie. Aby połączyć sąsiednimi wtyczkami napędy leżące w odległości jednej zatoki od siebie trzeba poważnie i przy użyciu siły nagiąć przewody przy wtyczkach. W zasilaczu tej klasy taka wada razi. Za to wszystkie kable zostały umieszczone w ładnych, czarnych oplotach, z tymże niestety zaczynających się poza, nie w obudowie. Producent też niestety użył białych wtyczek, nie współgrających z kolorem przewodów i obudowy.

Źródło: night-modders.com
Zasilacz ten trafia do mnie w opakowaniu bardzo podobnym graficznie do poprzednika, także dysponującym uchwytem do noszenia, jednak pudełko jest wyraźnie większe. Tutaj też znajdziemy na froncie zdjęcie produktu i żółte ikony, na odwrocie podobnie jak poprzednio umieszczono opisy i zdjęcia detali. Wszystkie dodatki (a trochę ich jest) zostały umieszczone w dodatkowych pudełkach, jednakże w trakcie potrząsania opakowaniem już cos w środku się przemieszcza.
Wyposażenie dodatkowe zasilacza 500W jest dużo bogatsze niż modelu 460W. Składa się nań panel w zatokę 5,25", dodatkowy wentylator 120mm., kabel zasilający, zestaw śrubek i instrukcja, także po angielsku. Zasilacz na czas transportu został owinięty w folię bąbelkową.
Urządzenie jest identycznego koloru co poprzednik, czyli czarny mat. Jest to konstrukcja modularna, co oznacza, że wszystkie kable są doczepiane do jednostki. Co za tym idzie możemy podłączyć tylko te kable których będziemy używać, nie tworząc plątaniny wewnątrz obudowy. Jest to bardzo wygodne rozwiązanie. Jeśli chodzi o resztę wyglądu, PSU jest identyczne co poprzednik, z jedną różnicą. Zamiast naklejki znamionowej na lewej stronie obudowy, znajdziemy srebrną nalepkę z nazwą produktu. Właściwa, znamionowa została umieszczona na wierzchu jednostki. Na bocznej ścianie od strony wnętrza obudowy znajdziemy zestaw gniazd do wpięcia kabli.
Po włączeniu urządzenia wentylator rozświetla się niebieskim światłem, którego natężenie zależy od ilości obrotów. Na maksymalnych jest ono na tyle intensywne aby rozświetlić spory kawałek obudowy.
TT PurePower 500W są wyposażone w zależności od egzemplarza w pasywny lub w aktywny układ PFC. Oznaczenie z którym będziemy mieli do czynienia znajdziemy na pudełku i na samym zasilaczu jako dwie ostatnie litery nazwy na tabliczce znamionowej.. Dostarczony zasilacz był był tą drugą wersją, z aktywnym układem. Maksymalny pobór prądu na poszczególnych liniach rysuje się następująco: na +3,3V i +5V wynosi on 30A, na obu +12V po 18A, -12V i +5V standby standardowo i odpowiednio po 0,5A i 2A.
Głośność pracy zaliczyłbym do średnich. Na szczęście, w porównaniu do poprzednika, hałasu nie generują tutaj buczące układy, ale sam wentylator. Prędkość obrotowa 120 mm. wiatraka jest sterowana zarówno w zależności od temperatury wewnątrz jednostki, jak i manualnie. Wentylator najczęściej pracuje w granicach średnich obrotów i nawet przy sporym obciążeniu nie wchodzi na wyższe. Poziom generowanego dźwięku jest wtedy słyszalny, ale nie głośny i zapewne nie będzie wybijać się poza szum innych wiatraków w obudowie. Natomiast jeśli ktoś posiada chłodzenie wodne, to obawiam się, że zasilacz będzie tym najgłośniejszym urządzeniem w komputerze. Ręczne podkręcenie obrotów do poziomu maksymalnego powoduje, że urządzenie robi się naprawdę głośne.
Jak już wspomniałem okablowanie zasilacza jest modularne. Wszystkie kable (a właściwie to prawie wszystkie, ale o tym zaraz) są odłączane. Dodatkowo projektanci zasilacza bardzo estetycznie rozwiązali gniazda w które wpinamy kable. Nie wystają one z obudowy jak w wielu innych modularnych modelach, ale są w całości wpuszczone w ściankę.
Poza wtyczką do płyty głównej do dyspozycji dostaniemy: 9 molexów, 2x sata, 2x PCI-E i oczywiście dodatkowy, 4pinowy wtyk do płyty.
Długości kabli i rozkłady wtyczek wyglądają następująco:
PSU (48) wtyczka 24 pin płyty głównej
PSU (50) dodatkowa wtyczka 4 pin płyty głównej
PSU (50) molex (20) molex (20) molex (20) fdd
PSU (50) molex (20) molex (20) molex (20) fdd
PSU (50) molex (20) molex (20) molex
PSU (50) PCI-E
PSU (50) PCI-E
PSU (50) sata (20) sata
Jak widać powyżej nie powtórzono tutaj błędu z poprzedniego modelu i kable pomiędzy poszczególnymi wtyczkami mają już rozsądne długości. Wszystkie przewody dodatkowo zostały umieszczone w czarnych oplotach, a wtyczki posiadają czarny kolor.
Oprócz powyższych wiązek kalbi, z zasilacza wychodzą jeszcze trzy pary przewodów. Służą one do podłączenia wskaźnika obciążenia panelu, potencjometru do regulacji obrotów panelu i monitoringu obrotów wentylatora. Są to też jedyne kable nie odczepiane od jednostki. Niestety sprawiają one wrażenie bardzo łatwych do naderwania czy uszkodzenia. Ich długość to kolejno:
PSU-wyświetlacz - 46cm.
PSU-monitoring obrotów - 51cm.
PSU-kontrola obrotów wentylatora 56cm.
W przypadku przewodu łączącego zasilacz z wyświetlaczem, 46cm. jest długością stanowczo za małą. Aby podłączyć jedno z drugim, nawet jeśli panel umieszczony jest w zatoce naprzeciwko zasilacza, kabel musi przebiegać po najkrótszej drodze, a więc przez środek obudowy. O schowaniu go np. w profilach możemy zapomnieć. Podobnie jest z monitoringiem obrotów. Aby podłączyć przewód do stosownego gniazda na płycie głównej (u mnie jest ono umieszczone w dolnej części płyty) trzeba go maksymalnie naprężyć.
Na końcu warto by jeszcze wspomnieć o panelu. Został on wykonany z aluminium, z naklejoną z wierzchu grafiką w tonacji srebrno-czarnej. Wyposażony został w dwa potencjometry do kontroli obrotów wentylatora w zasilaczu i dołączonego, oraz w numeryczny, trzycyfrowy wyświetlacz. Co do jakości wykonania panelu nie mam żadnych zastrzeżeń, potencjometry chodzą pewnie i gładko. Kable służące do podłączenia wentylatorów mają po 150cm. długości, a więc w zupełności wystarczą nawet dla posiadaczy większych obudów. Natomiast działanie wskaźnika obciążenia jest co najmniej... intrygujące. Przy podłączeniu do sprzętu ciągnącego do 450W, pracującego pod pełnym obciążeniem, panel pokazywał 115W. Co ciekawe nie zależnie, czy komputer był czy nie był obciążony, wyświetlacz pokazywał zbliżone wartości (różniące się 5W). Zdarzyło mi się, że zaraz po starcie były one wyższe, niż podczas pracy kilku benchmarków.

Źródło: night-modders.com
LC Power 550W dociera do mnie także w kartonowym pudełku, wyposażonym w uchwyt do noszenia i najmniejszym z czterech dostarczonych. Standardowo po jednej stronie widnieje zdjęcie produktu, po drugiej opis. Samo urządzenie na czas podróży zostało opakowane w podwójny, gruby worek foliowy. Wraz z zasilaczem otrzymamy kabel zasilający, przejściówkę 20-24pin. i instrukcję w języku angielskim.
Zasilacz ma standardowe rozmiary i wyglądem nie różni się za bardzo od poprzedników. Podstawową różnicą jest wykończenie powierzchni obudowy. Jest ona koloru czarnego, ale nie jest to czarny mat jak w przypadku urządzeń TT, ale czerń lustrzana. Grill i śrubki są złote. Naklejka znamionowa znajduje się w standardowym miejscu. Za chłodzenie układów odpowiada pojedynczy, 120 mm. wentylator umieszczony w pokrywie, a na tylniej ścianie jak we wszystkich urządzeniach tego typu znajduje się siatka, przez którą wydostaje się powietrze na zewnątrz.
Urządzenie, zgodnie z normami, jest wyposażone w układ PFC, jednak nie udało mi się zdobyć informacji w której wersji (podejrzewam, że pasywny). Maksymalny pobór prądu na poszczególnych liniach kształtuje się tak jak widać poniżej. Zasilacz ten jako jedyny w teście posiada jeszcze linię -5V. Dziwi natomiast amperaż dwóch linii +12V wynoszący tylko 16 i 18A. Trochę mało jak na 550W mocy.
SuperSilent w nazwie zobowiązuje. LC Power 550W jest niemalże niesłyszalny. Jest to zdecydowanie najcichszy zasilacz tego zestawienia i wogóle najcichszy z jakim miałem do czynienia. Obroty wentylatora są sterowane automatycznie w zależności od temperatury, ale nawet podczas największego obciążenia wentylator ani na chwilę nie daje o sobie znać jakimkolwiek dźwiękiem. Ważne jest to, że urządzenie jednocześnie jest prawidłowo chłodzone i nie grzeje się (zasilacz podczas pracy posiadał najniższą temperaturę spośród zestawienia).
Po rozpakowaniu zasilacza oczom naszym ukazuje się naprawdę imponująca plątanina kabli. Są one przytwierdzone na stałe, a więc czeka nas nie mały problem z ich uporządkowaniem. Niestety tylko wiązka do płyty głównej została umieszczona w oplocie, co w sumie nie powinno dziwić w urządzeniu bardziej ekonomicznym. Także molexy są standardowe, białe i pozbawione "skrzydełek" ułatwiających wyciąganie.
Do dyspozycji dostaniemy kabel do płyty głównej, wyposażony we wtyczkę 24 pinową, 7 molexów, 2 x fdd, jedną wtyczkę sata i starą, nie używaną już, 6 pinową, wtyczkę do zasilania płyty głównej P10, oraz dodatkową 4pin. w następującej konfiguracji:
PSU (60) 24pin. do płyty głównej
PSU (60) 6pin. do płyty głównej
PSU (60) 4 pin. do płyty głównej
PSU (60) molex (15) molex (15) fdd
PSU (60) molex (15) molex (15) fdd
PSU (60) molex (15) molex (15) molex
PSU (60) sata
O ile długość poszczególnych przewodów jest w porządku, o tyle zestaw wtyczek już nie. Tylko jedna sata to stanowczo za mało, brakuje także chociaż jednej PCI-E. Zamiast tego obecna jest zupełnie niepotrzebna P10, stosowana, z tego co wiem, wyłącznie w płytach AT i przejściowych AT-ATX.
Jeszcze jedną wadą konstrukcji jest jednolita wtyczka 24 pinowa. Jeśli jesteśmy posiadaczami płyty z 20 pinowym gniazdem, będziemy musieli użyć przejściówki, sztywnej i jeszcze bardziej zwiększającej bałagan w obudowie.

Źródło: night-modders.com
Czas na ostatni zasilacz naszego testu. Zapakowany jest w spore, kartonowe pudełko. Na froncie kilka zdjęć urządzenia i okablowania, z drugiej strony podobnie, tylko, że jeszcze znajdziemy opis po angielsku. Zasilacz i wszystkie akcesoria zapakowane są w foliowe woreczki. W komplecie dostaniemy niezbędne minimum czyli jednostkę, wszystkie kable przyłączeniowe i kabel zasilający. Producent nie dołączył instrukcji.
Scorpio jest dłuższy niż standardowe zasilacze o 1 cm. Zarówno obudowa urządzenia, jak i wszystkie oploty kabli oraz wtyczki są w kolorze niebieskim. Jest to jedyna wersja kolorystyczna dostępna w sprzedaży. Moim zdaniem jest to dość ryzykowne posunięcie, gdyż nie wszystkim taka tonacja będzie pasować do obudowy. Na pokrywie znajdziemy okrągły otwór kryjący przeźroczysty, 120mm. wentylator, osłonięty złotym grilem. Na tylniej ścianie odnajdziemy podobny, także przeźroczysty z tymże 80mm., wentylator wyciągający. Część pozostałej powierzchni tejże ścianki zajmuje siatka, przez którą może wydostawać się na zewnątrz to powietrze, które wpompuje do środka 120-tka, a którego nie da rady wyciągnąć 80-dziesiątka. Ponieważ zasilacz jest modularny, toteż dokładnie po jego przeciwnej stronie znajdziemy zestaw czarnych gniazd do wpięcia kabli. Wszystkie śrubki użyte do skręcenia obudowy także mają kolor czarny.
Producent wyposażył urządzenie w aktywny układ PFC. Maksymalny pobór prądu wygląda tak jak poniżej. Jak widać, w tym przypadku dwie linie +12V dysponują 18A każda, czyli więcej niż u poprzednika, mimo, że sumaryczna moc zasilacza jest mniejsza. Co ciekawe na naklejce znamionowej widnieje linia -5V, ale w rzeczywistości w wiązce biegnącej do płyty głównej nie ma żyły którą podłącza się tą linię.
Zasilacz pracuje bardzo cicho. Nie jest bezgłośny do tego stopnia co drugie urządzenie tej firmy, ale nie można też powiedzieć, że jest dużo gorszy. Podobnie jak w tamtym kontrola obydwu wiatraków odbywa się automatycznie, w zależności od temperatury wewnątrz. Jednakże mimo zastosowania dodatkowego wentylatora 80mm. (któremu zapewne zawdzięczamy większą intensywność generowanego szumu) produkt ten grzeje się bardziej niż poprzednik. Jest to o tyle dziwne, że ma mniejszą moc.
Natomiast nowocześniejszy jest zestaw wtyczek nam udostępnianych. Poza wiązką do płyty głównej, znajdziemy 7 molexów, 1 dodatkowy molex z filtrem do podłączenia karty graficznej, dwie wtyczki fdd, dwie sata, jedną PCI-E, jedną dodatkową 4pin. zasilania płyty głównej i jedną dodatkową 8pin. zasilania płyty głównej. Ta ostatnia dopiero co zaczyna być wykorzystywana przez producentów płyt, aczkolwiek można już kupić kilka modeli dysponujących 8pin. gniazdkiem (chociażby Asus PSWD2 Premium).
Rozkład wtyczek na kablach wygląda następująco:
PSU (50) 24pin. do płyty głównej
PSU (50) 8pin. dodatkowe do płyty głównej (5) 4pin. dodatkowe do płyty głównej
PSU (50) molex z filtrem dla karty graficznej
PSU (50) molex (15) molex (15) fdd
PSU (50) molex (15) molex (15) fdd
PSU (50) molex (15) molex (15) molex
PSU (50) sata (15) sata
Jak widać niczego nie powinno zabraknąć, długości kabli też są odpowiednie. Na pochwałę zasługuje też zastosowanie oplotów i wtyczek w tym samym kolorze co zasilacz. Problem kompatybilności zarówno z płytami wyposażonymi w 20 jak i 24pin. gniazda zasilające projektanci rozwiązali podobnie co w przypadku ThermalTake PurePower 460W, czyli poprzez zatrzaski, którymi mocuje się dodatkowe 4pin. do wtyczki głównej.
Dodatkowo obok gniazd do wpinania kabli na ścianie zasilacza znajdziemy trzy 3-pinowe gniazda do podłączenia wentylatorów. Bardzo przydatny pomysł.
Test
Procedura testowa:
Zasilacze były testowane na następującym platformie:
płyta główna Asus A7V8X-X
procesor AMD Athlon 2600+ T-bred 2075MHz 166x12,5 Vcore=1,65V @ 2500MHz 200x12,5 Vcore=1,85V
karta graficzna AGP WinFast GeForce 6600GT
dwie karty sieciowe
karta muzyczna SBLive!
cztery dyski twarde
dwa napędy optyczne
Maksymalna, szacunkowa moc tego zestawu wynosi 450W.
Napięcia w idle były sprawdzane podczas pracy komputera z włączonym Win-Amp'em i kilkoma aplikacjami pracującymi w tle. Napięcia stress - przy włączonych jednocześnie programie Prime95 w trybie TortureTest max. power consumption i benchmarku 3DMark2003.
Przy pomiarach wykorzystywany był multimetr cyfrowy o błędzie 0,5 +/- 4dgt, co przy zakresie pomiarowym 20V daje błędy na poziomie od 0,07V dla pomiaru linii 12V do 0,05V dla pomiaru linii 3,3V.
Linia 12 Volt

Źródło: night-modders.com
Linia 12 Volt II

Źródło: night-modders.com
Linia -12 Volt

Źródło: night-modders.com
Linia 5 Volt

Źródło: night-modders.com
Linia 3.3 Volt

Źródło: night-modders.com
Podsumowanie
A więc wszystko zgodnie z oczekiwaniami. Poza lekkimi potknięciami (lub też mniej lekkimi w przypadku buczącego układu jednego z zasilaczy TT) droższe urządzenia udowodniły swoją wyższość nad tańszymi odpowiednikami. Prawie...
Jeśli chodzi o napięcia, ich stabilność, to niewątpliwie zasilacze ThermalTake'a okazały się lepsze od produktów LC Power. Rzadko się zdarzały jakieś większe wahnięcia. Szczególnie wart uznania jest tu model PurePower 500W, którego napięcia rzadko kiedy przekraczały 3% nominalnej wartości, podczas gdy ogólno przyjęta norma wynosi 5%. Jednakże trzeba też przyznać, że urządzenia LC Power nie zostały aż tak daleko w tyle, gdyż ich napięcia nie wychodziły poza owe 5%. Na pewno nie są to złe wyniki. Jednocześnie były one znacznie cichsze, a nawet niesłyszalne, podczas gdy ThermalTake'i dawały wyraźnie uchu o sobie znać. Do tego tańsze urządzenia znacznie mniej się grzały.
Nie dało się jednakże sprawdzić jednej rzeczy. Jak wygląda kwestia zabezpieczeń i ich funkcjonowania. W tej dziedzinie może się okazać, że za wyższą ceną też stoi większa pewność, ale wcale nie koniecznie. To już będziecie musieli rozstrzygnąć sami. Tak samo jak sami będziecie musieli sobie odpowiedzieć na pytanie, czy lepiej jest kupić któreś z urządzeń TT, kosztujących od 400 do 500 zł, czy jednak warto trochę zaoszczędzić i wydać niecałe 200 zł za LC Power SuperSilent 550W.
Oceny:
ThermalTake PurePower 460W
-opakowanie i wyposażenie - 4 / 5%
-wygląd - 3 / 5%
-głośność - 5 / 20%
-napięcia - 60 / 70%
Łącznie: 72 / 100%
ThermalTake PurePower 500W
-opakowanie i wyposażenie - 5 / 5%
-wygląd - 5 / 5%
-głośność - 15 / 20%
-napięcia - 68 / 70%
Łącznie: 93 / 100%
LC Power SuperSilent 500W
-opakowanie i wyposażenie - 2 / 5%
-wygląd - 2 / 5%
-głośność - 20 / 20%
-napięcia - 55 / 70%
Łącznie: 79 / 100%
LC Power Scorpio 480W
-opakowanie i wyposażenie - 2 / 5%
-wygląd - 5 / 5%
-głośność - 18 / 20%
-napięcia - 48 / 70%
Łącznie: 73 / 100%
Źródło: night-modders
2009-11-03 11:38:33



